Jakiś czas temu zostaliśmy wybrani przez firmę POKUSA na testerów ich produktu przeznaczonego dla szczeniąt. Nie mogłyśmy się z Panną Libby doczekać paczuszki. Gdy dotarła do nas przesyłka produkt najpierw został przetestowany jako ‘rekwizyt fotograficzny’.

Jeszcze jedno ujęcie produktu testowanego z testerem i zaczynamy. Po obfotografowaniu paczuszki wzięłam się za zgłębienie wiedzy zawartej na opakowaniu.
To co rzuca się w oczy to przyjemna dla oka czcionka i fajna rysunkowa instrukcja. Po głębszej analizie kusząca wydaje się zawartość składników.


Początkowo może się wydawać, że proces przygotowania takiego posiłku będzie praco i czaso chłonny – nic bardziej mylnego!

 

Myślę, że zajęło maksymalnie dwie minutki dłużej niż zajęłoby mi nasypanie samej suchej karmy do miskijedynego do czego miałam zastrzeżenie podczas przygotowywań to fakt, że było opisane ile trzeba dać składników zmielonych na ile wody ale niestety rozpiska na opakowaniu nie miała ujętego dawkowania dołączonych płatków owsianych.

Mam wrażenie, że wyszło całkiem apetyczniebynajmniej zapach miało taki, że sama miałam ochotę się poczęstować. Niestety jak zobaczyłam wlepione we mnie ślepia oczekującej Libby oparłam się choćby zamoczeniu palca...


Opakowanie, które otrzymaliśmy do przetestowania dla mojej Panny było na dwie porcję. Po dwóch posiłkach niestety nie da się stwierdzić jaki wpływ ma pożywienie na testujący organizm ale to co na pewno mogę stwierdzić to że jedzonko baaaardzoooo smakowało o czym świadczyła micha tak wylizana, że wyglądała jak wyciągnięta ze zmywarkimyślę, że śmiało mogę stwierdzić, że mój tester jeśli by tylko mógł to każdemu napotkanemu psu ową karmę by polecał !